Ostatnio, ktoś bliski spytał, czy zdarzyło mi się wygrać prowadzoną sprawę i nie odczuwać z tego satysfakcji. Początkowo zaskoczona pytaniem chciałam zaprzeczyć, ale zanim zdążyłam, na myśl przyszła mi sprawa Borysa. Wracając do niej, do dziś odczuwam smutek, a nieznajdujące odpowiedzi pytanie, „co by było gdyby Sąd nie uwzględnił mojego wniosku?” przygnębia.
Borys miał 8 lat, kochających rodziców, rodzeństwo i raka, który dzień po dniu odbierał mu dzieciństwo. Rodzice robili wszystko, by ratować ukochane dziecko. Korzystali zarówno z rozwiązań przewidzianych przez medycynę konwencjonalną jak i alternatywnych praktyk leczniczych. W zaawansowanej fazie leczenia niezbędne było zastosowanie chemioterapii. Ku zaskoczeniu lekarzy, po podaniu dziecku pierwszego cyklu chemii rodzice odmówili wyrażenia zgody na kontynuowanie leczenia. Decyzję swą argumentując świetnymi wynikami leczenia alternatywnego.
Następstwem postawy rodziców było skierowanie przez lekarzy prowadzących chemioterapię wniosku o ograniczenie rodzicom władzy rodzicielskiej nad Borysem i nakazanie kontynuowania leczenia szpitalnego przez Sąd. I tu zaczęła się moja rola jako pełnomocnika rodziców Borysa. Zgodnie z wolą moich Mocodawców i wedle przekazanych przez nich informacji przedstawiłam Sądowi wyniki badań dziecka ukazujące doskonałą kondycję zdrowotną dziecka na skutek stosowanej w prywatnej klinice alternatywnej metody leczenia, wnosząc o uznanie złożonego w sprawie wniosku za bezzasadny. Pomimo, iż postępowanie Sądowe nie było łatwe, wygrałam. Zadowoleni rodzice dalej mogli decydować o leczeniu Borysa.
Kilka tygodni później ogólnopolskie media obiegła informacja o zatrzymaniu osób próbujących wyleczyć raka witaminami. Jak się okazało jednym z pacjentów tych osób był Borys. Chłopiec zmarł.
Wykonując swój zawód dbam o dobro klientów. Walczę o nich w Sądach, przed organami ścigania, przed organami administracji czy w czasie negocjacji. Zawsze kierując się ich dobrem i celem, który chcą osiągnąć.
Rodzice Borysa z pewnością bardzo go kochali. Z pewnością chcieli dobrze. Tylko, czy zawsze to, co wydaje się nam dobre takie jest? To pytanie też zostanie bez odpowiedzi. Niemniej ta wygrana smakuje gorzko.
*imię chłopca zostało celowo zmienione.




